Zabieramy pana do szpitala
massive |piosenki |Darmowe typy bukmacherskie„Zabieramy pana do szpitala mówi.
Jestem sam w domu, zaraz przyjedzie ktoś z rodziny informuję. Może poczekamy chwileczkę. Nie umieram przecież.
Dobrze, odjedziemy razem ze strażą odpowiada i idzie w stronę stodoły.
Woda leje się z czterech wężownic, dwie omiatają dach. Front domu i stajnia od strony stodoły zlane są wodą, parują w oczach. Wszystko na dobrej drodze. Nawet stodołę da się odbudować. Sołtys jest przy mnie, ale o nic nie pyta. Czeka na pewno na przyjazd policji, jest ciekawy, jak do tego doszło. Ale władza nigdy się nie śpieszy. Jest mi to nawet na rękę.
Za chwilę przyjedzie tu Czupak mówię do sołtysa. Gdyby mnie szybciej zabrali, przypilnuj, aby nie rozkradli domu.
Nie bój się uspokaja i odwraca oczy od stodoły. Jestem przecież sołtysem. Jak do tego doszło
Macham ręką.
Za dużo gadania mówię. Nie teraz. Mąci mi się w głowie.
Rozumiem odpowiada. Pożar każdego porazi, dobrze, że nie straciłeś mowy.
Podchodzi lekarz.
Koniec akcji mówi takim głosem, jakby był dowódcą. Zostaje tylko miejscowa straż jako prewencja. Żar się przecież leje z nieba.
Kładą mnie na nosze i wsuwają do wnętrza karetki.
Miej oko na wszystko przypominam sołtysowi.
Rozumie się odpowiada i kiwa ręką. Drzwi się zatrzaskują. Ruszamy.“(11)
korfu |doda piosenki |kolorowe tatuaże